Miesiąc: Styczeń 2016

-ma-ma

Jakiś miesiąc temu odwiedziła mnie przyjaciółka jeszcze z czasów LO. Ostatnio rzadko się widujemy, ale łączy nas ten rodzaj relacji, na który nie wpływa ilość spotkań. Rozmawiamy o wszystkim szczerze i bez zbędnych ogródek.

W ten sposób usłyszałam, że moja córka bardzo ładnie głuży, że za chwilę będzie gaworzyć i sylabizować. „ – Magda, pojawią się różne sylaby, między innymi „-ma” – powiedziała, a przy „-ma” poczułam na sobie wymowne spojrzenie. Ja wszystko wiem :). Ale w ustach Małej te sylaby brzmią tak wdzięcznie i rozkosznie, że mi serce rośnie.

No więc usłyszałam już pierwsze mama, a właściwie: „mammamamamamababamabageeee”. To nic, że ten monolog był puszczony gdzieś w powietrze, a najpewniej do piszczącej żyrafy, która ma bardzo fascynującą metkę.

A propos owego -ma -ma, to jak na matkę Polkę przystało łażę na spacery praktycznie codziennie – tyłek mi wietrzy konkretnie, ale chodzę. Dzisiaj (właściwie już wczoraj) drepcząc jeszcze przez osiedle, dzielnie acz z oporem (śnieg!) prowadząc wózek usłyszałam, że ktoś za mną biegnie. Odwróciłam się i mym oczom ukazała się roześmiana mamuśka jedną ręką prowadząca wózek-gondolę, drugą ciągnąca sanki ze starszą pociechą. Z serdecznym uśmiechem wyraziłam swój podziw dla jej kondycji, na co usłyszałam: „dobrze, że nie ma trzeciego”.  I tyle ją widziałam, bo pobiegła dalej.

Wiecie co, jesteście niesamowite. Jako przyszłe matki i matki. I życzę Wam, żebyście z przyszłych matek stały się jak najszybciej matkami. A właściwie mamami.

Reklamy

Chciałabym…

Chciałabym raz na zawsze pozbyć się tego uczucia, że może się udać naturalnie.

W okolicy świąt rozregulował mi się cykl. Miałam już nadzieję, że dzieje się coś niesamowitego. Nie działo się. Głupia jestem i tyle. Czas wreszcie, żebym pogodziła się z faktem, że seks to dla mnie tylko przyjemność. Seks w moim związku nie służy do prokreacji.  I kropka.

Tak, nawet mając już upragnione dziecko ciężko się z tym pogodzić. A wieści o kolejnych ciążach (chyba naturalnych) wciąż wprawiają mnie w kłopotliwą zazdrość.

2016 – idzie nowe

2015 minął – był pięknym rokiem. Rokiem cudu narodzin naszej córki. Zawsze będę go wspominać z rozrzewnieniem. To był dobry rok, właściwie najlepszy w całym moim życiu.

Dziękuję, że mogłam go przeżyć, doświadczyć tych fantastycznych chwil.

Mam nadzieję, że 2016 też będzie magiczny – najbliższe pół roku spędzę jeszcze z A. w domu, będę chłonąć jej dorastanie całą sobą. Będę uczyć się Jej każdego dnia. Kocham ją ze wszystkich sił.

Życzę Wam pięknego Roku! Niech to będzie rok pełen cudów!