Miesiąc: Sierpień 2015

Najlepsze urodziny ever :)

Obudziliśmy się około ósmej. M. zmienił Małej pieluchę, ja już obnażałam się, aby zaspokoić głód naszego ssaka, gdy usłyszałam: „Chodź córko, zaśpiewamy mamie „sto lat” i damy jej prezent”.   Później śniadanie po kolei: Małej i nasze. Było nawet leniwie i pysznie – ostatnio codziennie jemy pieczoną owsiankę ze śliwkami – polecam. Szybka kąpiel i decyzja – wyjazd na rodzinny piknik do parku – taki z kanapkami i ciastkami zapakowanymi do torby. Na kocyku, w cieniu upał nie dokuczał w ogóle, Malutka spała trochę w gondoli, trochę na naszych kolanach, a my wpatrzeni w nią absolutnie spędziliśmy spokojne popołudnie. Efektem tego dotlenienia jest sen Małej i M. Mam nadzieję, że zaraz wstaną do kąpieli 🙂

Muszę przyznać, że dzisiejsze urodziny, choć powinny być smętne – bo ostatnie dwudzieste, były najlepszymi w moim życiu.

Przy życzeniach telefonicznych pojawiło się kilka pytań o chrzciny, na które z uporem odpowiadałam, że jeszcze o tym nie myślimy. I Tata, mój tata mówiący o tym, że jak się żałuje za grzechy, to nie ma problemu z rozgrzeszeniem z in vitro. „-Tato, a Ty byś żałował?” – zapytałam. „- No nie, pewnie nie.” Na tym rozmowa o naszej spowiedzi się skończyła.

Reklamy

Anatomia dziecka z in vitro

Dziś natknęłam się na znanym portalu społecznościowym na taką mądrość:

in vitro

Być może kogoś takie porównanie razi, ale mnie to bawi 🙂

Na stronie andrzejrysuje.pl też znalazłam kilka obrazków satyrycznych dotyczących IVF:

rekrutacja

I mój absolutny numer 1:

Zelnik

Bawi mnie to, bo jestem dorosła i ukształtowana emocjonalnie – wiem, kto plecie brednie, wiem, że to brednie. Ale co powiem Małej, gdy będzie te żałosne teksty na temat IVF słyszeć wokół? Jak uchronię jej „uszko” i głowę? Czy miłość wystarczy? Boję się tego. Chciałabym wierzyć, że za kilka lat problem poziomu debaty publicznej o IVF po prostu zniknie.

Nowe

Od ponad miesiąca poznaję nowe smaki – zimnej jajecznicy, owsianki, obiadu, herbaty.

Już wiem, co znaczy czujność – podczas kąpieli, czytania gazety, prasowania, gotowania, a nawet snu.

Wiem, jak to jest martwić się, gdy przez pięć dni Mała nie zrobiła kupy i wydzwaniać do M., że restartujemy odliczanie. I obwiniać się, że zjadło się coś „niewłaściwego” i Młodą zsypało – też wiem.

Wiem, co znaczy nie obejrzeć przez miesiąc żadnego filmu (choć wcześniej uskuteczniało się wychodzenie do Muranowa i Wisły kilka razy w miesiącu; po miesiącu powrót do formy: „Gorzkie mleko” i „Bogowie” zaliczone w domowych pieleszach).

Wiem, jak to jest tworzyć ogromną ilość zdrobnień, neologizmów, rymowanek, piosenek, choć zapierałam się, że robić takich rzeczy nie będę.

Wiem, co znaczy opowiadać o rodzinie, znajomych, o nas (utknęłam na podróży poślubnej i wybrnąć z niej nie mogę), gdy Malutka leży przyssana do piersi i przysypia.

Wiem już jaki zapach jest najpiękniejszy na świecie – to zapach naszego Dziecka. Wpadłam po uszy. Kocham.

I nie wyobrażam sobie, że mogłoby jej nie być. A jest tylko dzięki leczeniu IVF i dzięki doktorkowi Z. , którego już teraz w żartach nazywamy wujkiem Z.

????????????????????????????????????