Miesiąc: Lipiec 2015

Film o in vitro

Myślę, że warto obejrzeć. Wreszcie przeciwwaga dla bredni głoszonych przez niektórych polityków.

Emocje wróciły… One jednak już zawsze w nas będą.

Reklamy

In vitrowe przepychanki

Jest sprawa. Senat przegłosował ustawę o leczeniu niepłodności, czekam z niecierpliwością na reakcję Prezydenta. Niestety obawiam się, że skieruje ustawę do Trybunału Konstytucyjnego i zanim Trybunał się wypowie, kadencja Bronisława Komorowskiego minie… A co będzie potem? Totalna niewiadoma. Mam nadzieję, że to tylko moje marne gdybanie. Chciałabym, żeby stało się inaczej.

Dlatego zachęcam Was (o ile jeszcze tego nie zrobiliście) do podpisania petycji zainicjowanej przez Stowarzyszenie Nasz Bocian: „Wzywamy Prezydenta  RP do podpisania ustawy o leczeniu niepłodności”:

https://secure.avaaz.org/pl/petition/Prezydent_RP_Bronislaw_Komorowski_Wzywamy_Prezydenta_RP_do_podpisania_ustawy_o_leczeniu_nieplodnosci/?cLgsBjb

Szkoda, że podpisów jest nadal tak mało. Dla porównania przeciwnicy huczą w mediach – mam wrażenie, że jest ich zdecydowana większość. Czy są niepłodni? W większości pewnie nie, ale o „przemyśle ivf” wiedzą zatrważająco dużo.

Przy tej całej przepychance mam ochotę wyjść na ulicę i krzyczeć, że jestem niepłodna i zdecydowałam się na IVF. Niech mnie zlinczują święci oburzeni. Nie zrobię tego z jednego powodu – ten powód śpi sobie słodko w łóżeczku, a ja muszę zapewnić mu maksimum bezpieczeństwa.

Ustawa o leczeniu niepłodności nam się należy. Dla poczucia bezpieczeństwa niepłodnych, dzieci już poczętych dzięki IVF i dla ochrony zarodków. Niepłodność jest chorobą, a nie fanaberią. I marzy mi się, że każdy będzie mógł ją leczyć w zgodzie z własnymi przekonaniami i w atmosferze wzajemnego szacunku. Czy to tak dużo?

Jak urodziło się szczęście

Od czego by tu zacząć? Sama nie wiem. Jeszcze funkcjonuję w chaosie, jeszcze nie ogarniam rzeczywistości, choć to szalenie piękna rzeczywistość.

Urodziła się we wtorek, w Dzień Taty. Już w nocy odeszły mi wody i ruszyliśmy na Izbę Przyjęć. Nie spodziewaliśmy się, że poród może aż tyle trwać, ale trwał… Prawie dwadzieścia godzin. Pominę szczegóły. Już o nich zapominam – nie bez kozery połóg zajmuje 6 tygodni. Detale pewnie jeszcze do mnie wrócą, jak skrzętnie ukrywane demony, ale nie dziś. Dziś jest radość i odnajdywanie się w nowych rolach. Z Małą jest cudownie. Nawet nie wiem, jakich słów musiałabym użyć, żeby trafnie opisać ten stan. Pełnia szczęścia – tak, to szczęście absolutne, ale brzmi jakoś tak zwyczajnie, a my dotknęliśmy szczęścia i miłości nadzwyczajnej. Wiem – truizmy, ale nie umiem inaczej.

To nie jest tak, że nie mam jazd hormonalnych, że tylko się uśmiecham wstając w nocy, odciągając sobie pokarm, przystawiając córkę do piersi. Nie jest łatwo, ale czekaliśmy na to. Na rodzicielstwo ze wszystkimi jego urokami i ciemnymi stronami. Czekaliśmy na Naszą Małą. I jest z nami. Jest z nami dzięki leczeniu niepłodności metodą in vitro. Amen 🙂

jkjisks

Dzień Taty i Córki

Bardzo dziękuję za wszystkie gratulacje.

Jak już pisałam w komentarzach 23.06 przyszła na świat nasza Córka – 3214 gramów szczęścia i 53 cm miłości. Jest cudownie.

Nie napiszę jeszcze zbyt wiele,  bo ból odpycha mnie od siedzenia i piszę z telefonu (na leżąco), więc jest zdecydowanie trudniej opisać szczegóły porodu. Odezwę się jak tylko poczuję się lepiej.  Tymczasem jest z nami fantastyczny uśmierzacz bólu 🙂

Justi, jeszcze raz ogromne gratulacje dla Ciebie!

Wrócę za jakiś czas…