Miesiąc: Marzec 2015

Raport bieżący

Długo nie pisałam. Jest to głównie związane z pracą, do której wciąż hasam (czyt. toczę się), a po niej już z reguły zasypiam albo po prostu ignoruję komputer.

Krótkie podsumowanie tego, co u nas…

Zbliża się remont, więc pakuję powoli manatki, żeby zamieszkać u przyjaciółki. M. z jednoosobowym wsparciem będzie w tym czasie malował mieszkanie. Tak, słyszałam, że nie warto porywać się na remonty przed pojawieniem się Dziecka, bo i tak za chwilę będzie Armagedon, ale umówmy się – to dla nas święto, ogromne święto. Zamieszka z nami długo wyczekiwany Ktoś i planujemy przyjąć Go tak, jak chcemy, a chcemy odświętnie.

Co więcej? Za chwilę zaczynamy szkołę rodzenia. Już kilka razy usłyszałam od teściowej pytanie, czy M. będzie przy porodzie. Oczywiście, że tak – bo chce, bo razem spodziewamy się Dziecka, bo rodzicielstwo to wspólna sprawa, bo w trudnych momentach jesteśmy dla siebie wsparciem. Nie wiem z czego wynikają te pytania. Ostatecznie, to chyba ja będę najbardziej „poszkodowaną” w tej sytuacji – mam fizycznie urodzić Dziecko, a nigdy tego nie robiłam. Więc nie zrozumiem skąd bierze się takie rozczulanie nad facetami związane z ich obecnością przy porodzie. Nikt nie zastanawia się, czy kobieta zemdleje, a  wszyscy rozckliwiają się nad biednymi panami, którzy mogą nie dać rady uczestniczyć w tym pięknym, ale bądź co bądź trudnym dla kobiety doświadczeniu.

Wracając do tematu – M. chce przy porodzie być. Razem biegaliśmy do kliniki niepłodności, razem chodzimy do lekarza na USG Małej, razem będziemy rodzić – o ile rzecz jasna sytuacja na to pozwoli (bo w naszym pięknym kraju przy np. porodzie kleszczowym partnera już chyba być nie może?). Chwała M. za to, że nie ulega w żaden sposób presji otoczenia sugerującego, że jak poród przetrwa, to zyska miano superbohatera.

Odezwała się moja feministyczna dusza. Hmm, podobno kobiety unikają słowa „feminizm”. Dlaczego? To chyba temat na osobny wpis. Tylko krótkie pytanie rzucone w cyberprzestrzeń – czy kobieta spodziewająca się dziecka, planująca spędzić z nim pierwszy rok życia, dodatkowo lubiąca gotować sobie i swojemu mężczyźnie (?) może być feministką? Według mnie tak. Ale na rozwinięcie tej nośnej ostatnio myśli potrzebuję trochę czasu i zdaje się, że nie jest to ten czas.

Tymczasem pozdrowienia od Młodej i oburzonej mamy Młodej (zdjęcie sprzed jakichś dwóch tygodni). Jak widać – rośniemy 🙂

aaaaa2ver.

Reklamy