Ciążowe smutki

Wczoraj płakałam, gdy oglądałam odcinek Przyjaciół, w którym Monica i Chandler dostali telefon z agencji adopcyjnej.

Dziś ( a właściwie wczoraj, bo jest 5:30 w sobotę) płakałam, gdy nie mogłam dopiąć koszuli na brzuchu. Spokojnie – ze szczęścia płakałam.

I tak sobie pochlipuję z radości, choć stres cały czas jest. Do tego biorę antybiotyk na zapalenie pęcherza, które do najprzyjemniejszych chorób nie należy.

Przeglądając szafę wpadła mi w ręce koszulka, w którą byłam ubrana w dniu punkcji (ech, ta kobieca pamięć emocjonalna). To była koszulka z fotografią Pana Kleksa – przekornie ją założyłam, żeby dodać sobie odwagi – nie wiem. W każdym razie czułam się w niej pewniej. W tej koszulce wróciłam do domu, przytuliłam się do M. i zaczęliśmy miłe popołudnie.  Gdy się zapadaliśmy w sobie powiedziałam, że cieszę się, że tak spędzamy ten dzień, że jest przepełniony naszą bliskością i miłością, bo być może jest to dzień, w którym zostało poczęte nasze dziecko. Dalszą historię już znacie.

Reklamy

4 comments

  1. Madziu jestes mojà bratnią duszą…kazdy post to moja historia moj przypadek. Nie wiem jak tu trafilam. Nie musze pisac ni wiecej…sytuacje sa identyczne. Ryczalam jak bóbr gdy ogladalam przyjaciół. Kiedys tak nie bylo, gdy zylam mysla iz zajscie w ciaze szczegolnie w tak licznej i plodnej z obojgu stron to pikuś

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s