Nie śpię, więc piszę

Mało mnie u mnie. Nie piszę, nie komentuję, nie myślę. W sumie nie myślę, bo po pracy zasypiam (powiedzcie mi po jaką cholerę łażę do roboty?!). Z przygotowaniami do świąt jestem głęboko w próżni i nie zapowiada się, że będzie lepiej.

Niby wszystko ok. Jesteśmy w upragnionej ciąży. Ale jakoś jeszcze temu nie dowierzam. Chciałabym pobiec do lekarza, żeby zajrzał, czy wszystko u Maleństwa ok, lecz co dwa tygodnie chyba tego się nie robi. Więc czekam do kolejnej wizyty, w napięciu. Bo przecież jak już się przebudzę w nocy, to zjawiają się niepłodnościowe mary, które nie pozwalają zasnąć. Wtedy skrawek po skrawku przypominam sobie najpiękniejszy dzień naszego życia. Dzień, w którym beta po raz pierwszy nie była niższa niż zasrane 1,2. Uspokajam się, zasypiam. Tych dni jest wiele. Śni mi się, że tulę nasze Dziecko, przebieram je, widzę, jak śmieje się w głos. Nienawidzę, gdy dźwięk budzika wyrywa mnie z tego świata. Musimy jeszcze poczekać. Pełni nadziei, ale też obaw wracamy do codzienności. Chcę wierzyć, że wszystko będzie dobrze.

Dzisiejszy brak snu to efekt burzliwych rozmów z siostrą. Zaczęło się od tematu prezentu dla rodziców, a skończyło na żywej dyskusji poglądowej. Tak, to ta siostra, co mi mówiła kiedyś, że IVF jest sztuczne i, że ona by nie mogła. Porównanie do seksmisji (?!) odpuszczę albo i nie. Jest we mnie dużo żalu. Żal dotyczy bliskich, którzy chcą decydować o tym, co jest grzechem, a co nie, co normą, a co nie. To ona mówiła dziś, że nie chciałaby, żeby jej dzieci żyły wśród gejów i lesbijek. Hmm – chodziłam do klubu dla homoseksualistów i to nie wpłynęło na moją seksualność. A nawet gdyby wpłynęło, to co? Czy to, że sypiałabym z Kasią, a nie z Krzysiem świadczyłoby o tym, że jestem złym albo dobrym człowiekiem? A gdyby jej dziecko okazało się homoseksualistą? – Modliłabym się za nie.

Mam dość szczelnie zamkniętych we własne przekonania ludzi – moralizatorów od siedmiu boleści. Boję się skrajności, boję się nacjonalizmu, boję się, że skrajność odbierze mi wolność. – Nie spodziewałam się tego po tobie. To pewnie przez Warszawę – ona cię zmieniła.

Miejsce, z którego pochodzę też jest zainfekowane innością. Tyle, że ta inność boli dotkniętych nią jeszcze bardziej. Izoluje jeszcze bardziej. Inny jest homoseksualizm, inne jest in vitro, ja jestem inna.

Jak to się stało, że mam siostrę, a różni nas wszystko? Co z rodzicami? Nie znam odpowiedzi.

Siedzę i rozmyślam nad tym, jakie warunki zapewnimy naszemu dziecku. Nie te materialne, a emocjonalne i wolnościowe. Zastanawiam się, jak wychować dziecko, żeby nie bało się żyć zgodnie z samym sobą jednocześnie nie przekraczając wolności innych. I czy jest to w Polsce w ogóle możliwe?

Takie oto rozmowy i przemyślenia wywołały u mnie nagłą bezsenność. A z siostrą postanowiłyśmy zakończyć dyskusję dość jasno – żadna nie przekona drugiej co do „poprawności” własnych poglądów, więc wróciłyśmy do tematu prezentu.

Teraz to już chyba pójdę spać.

Reklamy

14 comments

  1. Z Maleństwem na pewno wszystko jest dobrze 🙂

    Wsparcie w bliskich jest ważne. A ważniejsze może jest nawet to, by szanowano nasze wybory nawet jeśli ktoś ma inne poglądy to może czasem powinien ugryźć się w język, żeby innym przykrości nie sprawiać. Tak jak nie zrozumie syty głodnego, tak też nie zrozumie pary, która przystępuje do in vitro, bo to jedyna szansa na biologiczne dziecko, ktoś kto z niepłodnością zmierzyć się nie musiał.
    Ściskam ciepło ;***

    1. Dzięki Aga :*
      W zasadzie ja już o in vitro z tą siostrą nie gadam, ale od słowa do słowa i jakoś przeszłyśmy w te obszary. Cóż, miasto, duże miasto mnie zepsuło 😉

  2. Wolność ma dwie granice – od i do. Od wolności innego człowieka do wolności innego człowieka. Niby prosta zasada, ale nie każdy zdaje się o niej pamiętać.

    Jak słyszę, że ktoś mówi, że in vitro jest złe, to zastanawiam się na jakiej podstawie powziął takie przemyślenia. Przecież nie rozróżni nawet IVF od iTV, ICSI od proszku ixi, a o IMSI nigdy nie słyszał i wcale nie chce wiedzieć co to takiego. Niestety, żyjemy w czasach, w których szklany ekran, ambona i gazety wyspecjalizowały się w dostarczaniu podpowiedzi, czym się zająć, żeby uciec od tych prawdziwych, trzymanych w sobie problemów. Łatwo skupić się na innych, a nie na sobie. Łatwo wpaść w agresywny ton, gdy na co dzień nie potrafi się zmierzyć z własnymi trudnościami. Invitrofobia, homofobia i wiele innych rodzajów fobii to najlepsze lekarstwo. Darmowe i skuteczne. Całkiem popularna jest także pierwsza ławka na niedzielnej mszy i wysłuchanie słowa bożego (pal licho, że bez zrozumienia i wcielenia w życie).

    Źródłem nagonki na IVF nie jest samo IVF. Problemem są problemy innych. Te prawdziwe, środkowe, skryte.

    1. Ja nawet nie mam problemu z tym, że każdy ma swój stosunek do IVF, ale wkurza mnie, gdy ocenia tych, którzy się na IVF zdecydowali. Kto pierwszy rzuci kamieniem?

  3. Szkoda, że nie dogadujesz się z siostrą ale najważniejsze, że masz własne zdanie. Może gdyby była w Twojej sytuacji to wiedziała by i myślała co innego.
    Cieszę się, że wszystko w porządku.
    Ściskam Cię mocno 🙂

    1. Szkoda, że człowiek, żeby działać empatycznie musi wszystko przeżyć. Nie mówię, że każdy, ale faktycznie tak bywa. Tylko wkurzają mnie wcześniejsze własne pokłady empatii w stosunku do tych, którym jej brakuje.
      Ściskam i ja 🙂

  4. Kochana z maluszkiem na pewno wszystko będzie dobrze:) i doskonale rozumiem twoje niedowierzanie:) sama też przez to przechodzę:) ściskam i kciuki trzymam:*

  5. W Polsce to się wszyscy na wszystkim znają, a najlepiej wyrobione zdanie mają o rzeczach, które ich najczęściej nie dotyczą. Przykre, gdy chodzi o kogoś nam bliskiego. Ale najważniejsi jesteście Wy i Wasze wyczekane Dziecko, bez względu na opinie otoczenia.

    1. No właśnie wtedy to boli. Chociaż próbuję sobie tłumaczyć, że nie od każdego można wymagać, to jednak boli. Zbliżają się święta. Będzie barszcz i życzenia. Nam ten rok powiedział więcej o niektórych relacjach z rodziną, niż całe wcześniejsze życie. I zastanawiam się, jakie życzenia z siebie wykrzesać w stosunku do nich. Oczywiście, że dobrze im życzę, ale relacja ma już zupełnie inny charakter.

  6. Kochana,
    Siostra sie nie przejmuj i jej pogladami. Boli wyobrazam sobie, ale wiesz kazdy zyje jak uwaza najlepiej. Wasze zycie, Wasze malenstwo wyczekane, wypragnione, rosnie z wielkiej pieknej milosci.
    Polska mentalnosc coz smutna jest. Ja trzymam kciuki abys zaznala spokoju ducha mimo wszystko. Kazdemu nie dogodzisz pamietaj. Kiedy Bog zamyka drzwi otwiera okno i dzieki temu oknu bedziecie rodzicami!
    Spij dobrze, ciesz sie ciaza, to najwspanialszy czas dla Ciebie. Nie pozwol aby ktokolwiek zburzyl Wasza radosc:*

    1. Dziękuję 🙂
      To prawda, najważniejsze, że będziemy rodzicami, i że nasze Dziecko urodzi się dzięki wielkiej miłości, determinacji, medycynie i dzięki temu Komuś na górze.

  7. Jeśli chodzi o Dzieciątko – na pewno wszystko będzie dobrze ! Natomiast co do rozmowy z siostrą – punkt widzenia zależy najczęściej od punktu siedzenia. I gdyby to ona miała problem z płodnością, gdyby rozpaczliwie pragnęła dziecka, które nie chce się pojawić, gdyby sama musiała stanąć przed takim dylematem – być może wtedy złagodziłaby nieco swoje stanowisko i zweryfikowała skostniałe przekonania…

    1. Być może tak, ale na szczęście nie musiała tego przechodzić. W sumie wolę, żeby była tak głupio uparta i zamknięta, niż gdyby miała zetknąć się z niepłodnością bezpośrednio. Po pierwsze – nie życzę tego nikomu, po drugie – byłoby jej dużo trudniej niż nam ze względu na skostniałe poglądy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s