Dzień: 2014/09/25

Jajka rosną, a ja szukam ucieczki

Jajka rosną. Kolejne leki trafiły do apteczki domowej – Cetrotide i kontynuacja Menopuru. Następna wizyta w sobotę.

A ja mam zły czas w pracy. Za dużo wszystkiego. Dodatkowo dziś o poranku dostałam (bezdotykowo) kilka razy z liścia w twarz od dawnej znajomej…

Spotkałam ją przypadkiem rano na stołówce w pracy. Zapytałam, co u niej, bo dawno jej nie widziałam. Opowiadała o swojej córeczce – lubię słuchać o dzieciach i o tym, jak komuś się układa. Ale w pewnym momencie zapytała, czy mam dziecko. Powiedziałam grzecznie, że nie. Ciągnęła dalej, czy nie chcemy jeszcze. Odparłam zgodnie z prawdą, że zobaczymy, jak będzie, ale chcemy. Ona na to, że oni z tym nie mieli problemu, że właściwie za pierwszym razem się udało. I sami byli w szoku. A ja stałam twardo i czułam, jak każdym słowem dostaję z liścia w twarz. Ona w ogóle nie miała świadomości, że mnie rani. Wysiadłam z windy, poczułam, że oczy mi się szklą. Pomyślałam, że jestem w pracy i  że to nie miejsce na ekshibicjonizm emocjonalny. Poszłam do pokoju, odpaliłam kompa, zajęłam się bieżącymi sprawami, a o sytuacji przypomniałam sobie dopiero teraz… I co tu zrobić, żeby nie bluzgać?

M. włączył właśnie na YT fragment koncertu Grzegorza Turnaua. Zrobiło się odrobinę lżej na duszy. Musimy gdzieś wyjść, oderwać się od całego miszmaszu.

Reklamy