Dzień: 2014/09/07

Prawie jednogłośni

I po weekendzie. W ramach odstresowania pojechaliśmy dziś do Żelazowej Woli. Było uroczo. Pogoda cudna, muzyka Chopina w tle i tylko te wycieczki rodzinne zaburzały spokój umysłu.

Poza tym zeszliśmy na temat ewentualnej adopcji i okazało się, że nie jesteśmy jednogłośni co do naszych dalszych poczynań z niepłodnością. Otóż M. nie rozumie, jak mogę mówić, że jeśli druga procedura się nie powiedzie, to nie wiem, czy będę chciała podejść do kolejnej. A ja nie wiem. Tzn. wiem (przynajmniej na ten moment), że nie będę chciała. I nie chodzi o fizyczne obciążenie organizmu, a o pieprzony rollercoaster emocjonalny. Być może po kolejnym nieudanym podejściu mi się zmieni. M. w każdym razie póki co do adopcji przekonany nie jest. Trochę nam to rozbiło niedzielę – nie powiem. Kiedyś chyba pisałam, że grunt, to się dogadywać w działaniach, a okazuje się, że możemy mieć z tym problem.

Staram się o tym nie myśleć – przed nami na pewno jeszcze jedno podejście. Co dalej? Chcę wierzyć, że „dalej” już nie będzie.

Reklamy