Miesiąc: Czerwiec 2014

Bo ja lubię chodzić do Lekarza – 15 d.c.

Pęcherzyk jeszcze nie pękł, a to oznacza, że jutro czeka mnie wyprawa numer dwa (w tym tygodniu rzecz jasna).

Dzisiejsza wizyta była całkiem udana. Co prawda Doktorek  zapomniał, że mnie zapisał jeszcze przed ósmą, ale czekałam dzielnie i się doczekałam. Tak w ogóle, to na Niego ciężko się pogniewać. I co z tego, że spieszyłam się do pracy, i co z tego, że czekałam od dwudziestu minut, kiedy Pan Doktor tak ładnie i szczerze powiedział: „Przepraszam, zapomniałem, że się z Panią umówiłem przed standardową godziną”. No nie ludzkie? Ludzkie – i za to też go podziwiam. Jutro pędzę do N. na 7:40 i proszę Was bardzo o kciuki, bo jeśli nie będzie już pęcherzyka, to transfer mógłby się odbyć w sobotę, a nie ukrywam, że taka konfiguracja odpowiadałaby nam najbardziej 🙂

Reklamy

Refundacja leków do in vitro

Od 1 lipca 2014 roku wybrane leki stosowane w trakcie procedury in vitro będą refundowane. Dopłaty są uzależnione od dodatkowych kryteriów i limitowane ilością cykli.

Opublikowane na stronie ministerialnej Obwieszczenie Ministra Zdrowia z dnia 24 czerwca 2014 r. w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych (Dz. Urz. Min. Zdrow. 14.56) zawiera listę leków refundowanych od 1 lipca. Znalazły się na niej środki wykorzystywane podczas procedury in vitro.

Link do listy w formacie PDF: http://www.mz.gov.pl/__data/assets/pdf_file/0009/20205/Zalacznik-do-obwieszczenia.pdf. Zestawienie szczegółowo opisuje dodatkowe wymogi dotyczące refundacji.

Dzięki dopłatom zaoszczędzilibyśmy w ramach pierwszego podejścia ponad 1000 zł. Przykładowo Gonal 900 j.m., za który płaciliśmy prawie 950 zł będzie kosztował 463, 15 zł, a Menopur 1200 j.m. zamiast ok. 1250 zł, nieco mniej niż jedną trzecią, czyli 397,65 zł.

Powodzenia,
Mąż M.

13 d.c. – przed wizytą

W czwartek 11 d.c. byliśmy u Doktorka. Wizyta przebiegła, jak zwykle z dużą dawką humoru, a co najśmieszniejsze – nie skupiałam się podczas niej na transferze, tzn. ustaliliśmy, że podchodzimy teraz do crio, ale gdy lekarz mówił o kolejnej (zaplanowanej na dziś) wizycie narzekałam, że to po imprezie u kumpla, że po południu w sobotę pracuję i jak tu znaleźć optymalną godzinę…

Poza tym Mój M. zapytał o łączenie alkoholu z lekami, więc Doktor stwierdził, żebym Encorton zaczęła brać w sobotę, po imprezie i zalecił lampkę wina (powiedzmy, że podwoiłam dawkę).

Z ciekawostek – musiałam powtórzyć część badań, bo ostatnie robiłam już jakiś czas temu, kompletnie się tego nie spodziewałam.

Dziś kolejna wizyta, po niej jadę się rozwijać artystycznie, ale o tym innym razem 🙂

 

 

Baterie naładowane

Powrót do pracy był zabawny. Po pierwsze, gdy wstałam, wcale nie miałam świadomości, dokąd się wybieram. Po drugie, gdy już moje koleżanki dzielnie opowiadały mi o dylematach zawodowych, jakie pojawiły się w zeszłym tygodniu, miałam wrażenie, że jest to bajka o Czerwonym Kapturku, abstrakcja, historia zasłyszana, ale mnie nie dotycząca.

Po pracy spotkałam się z kumpelą i w sumie dość późno wróciłam do domu. W windzie myślałam o tym, jak się cieszę, że zobaczę już M. Tęskniłam. A w domu M. czekał na mnie z kwiatami i kolacją (co z tego, że po 22:00).
Misie taplające się w miodku – tak lubię nazywać ten stan. Jak się dłużej zastanowić, brzmi dość infantylnie, ale co z tego. Miodek jeszcze nam nie zaszkodził :). A korzystamy z niego w rozsądnych ilościach już od dziewięciu lat i kilku dni.

7 D.C.

Tak, na urlopie, o kilka dni za wcześnie, pojawił się okres. Musiałam załatwiać wizytę w N. podczas wakacji, ale ostatecznie się udało i w najbliższy czwartek idę do lekarza. Mamy nadzieję, że w tym cyklu będziemy podchodzić do crio 🙂

Wypoczynek zrobił swoje. Było cudownie – gorąco, słonecznie i zabawnie. Było miło z M, z samą sobą, z ludźmi dookoła.

Nie twierdzę, że z takim nastawieniem crio musi się udać, ale jestem przekonana, że wakacje pozwoliły mi odzyskać równowagę życiową.

Piszę dość krótko, ale zależało mi, żeby zrobić to jeszcze przed powrotem do pracy.

Coś jeszcze? Zapachy i kolory wydają się być dziś bardziej intensywne. Nawet szarość deszczowej ulicy nie przeszkadza. Mój stonowany M. nuci coś pod nosem. Jakoś tak przyjemnie, choć już po urlopie. Chwilo trwaj 🙂