Miesiąc: Kwiecień 2014

11 dzień cyklu

Jestem dziś w wyjątkowo dobrym nastroju. To chyba ten intensywny powiew wiosny. Uwielbiam patrzeć na przyrodę przebudzającą się po zimie, a jeszcze bardziej na tętniące życiem rośliny, szczególnie kasztany.

Jutro wizyta u doktora Z. Po niej powinniśmy wiedzieć, czy transfer odbędzie się jeszcze w tym cyklu.

M.

Reklamy

O ograniczoności własnej słów kilka

Mam problem. Najgorsze jest jednak, że to tak naprawdę nie mój problem. A to już wiąże ręce. Chciałabym pomóc, otrząsnąć, zmienić coś. Idiotka ze mnie. Niby wszystko wiem. Mam nawet jakieś doświadczenie w pracy „słuchacza”, ale nie umiem tych wszystkich mądrości wdrożyć we własne życie. Nie uratuję, nie przeżyję, nie pomogę. Mogę tylko być. I obiektywnie wiem, że to dużo, ale subiektywnie – za mało.

Bezsilność boli.

Co do spraw, na które mam jakiś wpływ i mogę o nich swobodnie pisać – biorę leki, w środę wizyta w klinice. Czekam.

Postanowiłam, że nauczę się szyć na maszynie. W ramach pracy nad sobą i swoją cierpliwością. W ramach czekania. Plan jest taki: nie będę zaczynać od dupy strony. Najpierw wizyta u mamy, lekcje szycia na wiekowym Łuczniku, sprawdzenie, czy to w ogóle dla mnie. Potem ewentualnie zakup jakiejś maszyny. Cel – własnoręczny kocyk dla maleństwa.

Trzymajcie kciuki, nigdy nie szyłam.

M.

Sinusoida

Wracam do życia. Próbuję. Odzywam się do bezlitośnie zaniedbanych przeze mnie kumpeli, wracam do rozmów na tematy różne, planuję pracę podyplomową (bo, że ją piszę, to za dużo powiedziane).

Chcę żyć. I choć jest to trudne z niepłodnością w roli głównej, będę się starać. Bo co, jeśli się nie uda? A może się nie udać już na pierwszym etapie podejścia do kriotransferu, czyli rozmrażaniu zarodków.

Co? Właściwie nic, poza kolejnym bólem. Czy można się przed nim uchronić?

Naiwne pytanie. Więc skoro nie mogę zabezpieczyć się na zapas przed trudnymi emocjami i doświadczeniami, to postanowiłam skupić się na teraźniejszości. Na prostym tu i teraz – dla zdrowia psychicznego. Poświęcenie całej swej uwagi chorobie potrafi sparaliżować. Ostatecznie odbiera chęć do walki z tą dziwką niepłodnością, a daje bierność i bezsilność.

Mam świadomość, że transfer może się nie udać. Tym razem może się nie udać. Ale to nie znaczy, że nie będziemy mieli dziecka. Szklanka jest w połowie pełna.

Skąd ta zmiana? Nie wiem. Pewnie standardowa sinusoida w niepłodności. 

 

M.

Kolejny pierwszy dzień cyklu

Wierzę, że będzie to cykl pełen miłych niespodzianek.

Tymczasem Folik na śniadanie, Norprolac na kolację. Po miesiączce dojdzie do tego Encorton. Usg dwunastego dnia cyklu i decyzja lekarza. Dr Z. – wylewny jak zawsze, na pytanie, co dalej odpowiedział ze znanym sobie przekąsem, że w przeciągu tygodnia „coś” powinno się wydarzyć. Oby :).

Aa, ostatnio w klinice dostaliśmy filmik z naszymi blastkami. Wzruszające chwile za nami. Przed nami jeszcze więcej.

M.

Zawieszenie – odsłona druga

Już mi się nie chce. Obawiam się świąt. Będzie dom pełen ludzi. Dom pełen dzieci i gwaru. I choć to kochane dzieci moich kochanych sióstr, to boję się, że się posypię.

Dziś w markecie widziałam:

– dwie kobiety w ciąży;

– jedną zmęczoną dziewczynkę opartą o ramię taty i pytającą, kiedy przyjdzie mama.

Znieruchomiałam też na widok dziecięcych ubranek. M. interweniował – za rękę i do przodu.

Ta ręka wyrwała mnie ze świata, do którego nie należę, a bardzo bym chciała. Poczułam się, jak mała dziewczynka przyklejona do wystawy z zabawkami. Odciągnięta dziewczynka, bo przecież lalka droga, bo nie teraz, bo mam podobną, bo jej nie potrzebuję. Sto wymówek.

A jaką los znalazł wymówkę dla nas? Czego nam brakuje? Miłości, wytrwałości? Ktoś próbuje uczyć nas pokory? Pouczająca lekcja, nie powiem, ale już wystarczy. Już wiemy, że jest ciężko, że pustka boli. Już wiemy, że nie wszystko dostaje się na tacy, nie od razu. Wiemy nawet, że nasze dziecko będzie sobą, a nie zlepkiem naszych wyobrażeń na jego temat. Będziemy je kochać,  będzie dla nas wszystkim.

Popłakałam sobie przed monitorem – taki ze mnie materiał na silną matkę. Matkę twardo stąpającą po ziemi. Matkę niehisteryczkę.

 

M.